Po tragicznej śmierci moich rodziców bardzo długo nie mogłam dojść do siebie… Próbowałam, tak jak zalecali mi przyjaciele z biznesu, „rzucić się w wir pracy”. Tylko sobie tym zaszkodziłam… Miałam wrażenie, że straciłam też grunt pod nogami. Rodzice zawsze byli moją Ostoją, moim ogromnym wsparciem przede wszystkim mentalnym i duchowym. Odeszli… A ja… poczułam się zagubiona, nic nie warta, nikomu nie potrzebna. Teraz, jak to piszę, sama nie mogę uwierzyć, że tak właśnie myślałam!
Już po raz drugi w życiu „uratowała” mnie moja wielka pasja: gotowanie! Częściowo też spełniło się moje marzenie: miałam swoje kilka chwil gotując na ekranie
.
http://dziendobrytvn.plejada.pl/24,31782,news,,1,,czwarty_cwiercfinal_gotuj_o_wszystko_za_nami,aktualnosci_detal.html
Zaglądam tu czasami i myślę sobie: „Mama i Tata na pewno byli by ze mnie dumni…”
Życie toczy się dalej i wiem, że jeszcze mam wiele do zrobienia! Wiem, że muszę pomóc wielu ludziom! Przepraszam za chwilową nieobecność… Cieszę się, że znów jestem silna, pełna energii, entuzjazmu i chęci do działania! Teraz już mogę wrócić do spraw biznesowych. Znów potrafię wzmacniać innych!
Pozdrawiam,
Inessa

